Odkąd Google uruchomiło nową usługę Instant, pozycjonerzy zadają sobie wiele pytań. Co teraz będzie z SEO? Jak (i czy w ogóle) zmienią się metody pozycjonowania stron? Czy kampanie AdWords będą droższe? Podczas gdy jedni łamią sobie głowy i myślą jak to teraz będzie, inni świetnie się bawią tworząc listę dziwacznych haseł, których Instant bez potwierdzenia z pewnością nie wyszuka.
Co to jest i jak działa Google Instant?
Google Instant to nowy sposób prezentacji wyników wyszukiwania. Bierze pod uwagę dotychczas wpisywane treści, przewiduje najbardziej prawdopodobne uzupełnienie i w czasie rzeczywistym wyświetla rezultaty. Innymi słowy wyniki wyszukiwania wyświetlają się już podczas wpisywania słów w okno wyszukiwarki. Dzięki temu wyszukiwanie ma być sprawniejsze, szybsze i bardziej interaktywne. Wygląda to tak:
Google Instant a pozycjonowanie
W internecie krąży wiele spekulacji na temat zmian, jakie mogą zajść na skutek nowej usługi Google. Te najczarniejsze scenariusze przewidują nawet koniec branży SEO. Tak źle chyba jednak nie będzie. Pytanie czy w ogóle będzie źle? Czy obawy, jakie się zrodziły w ciągu ostatnich tygodni, są uzasadnione?
Niektóre strony www faktycznie mogą ucierpieć. Mogą to być te strony, które:
Google Instant a kampanie AdWords
W każdym biznesie liczy się przede wszystkim zwiększenie zysku. Nasuwa się myśl, że ten dodatkowy zysk Google wypracuje z usługi AdWords, której koszt może wzrosnąć. Prawdopodobnie zmaleje współczynnik klikalności CTR, przez co wzrosną koszty reklam.
Do tej pory było tak, że dopiero po zatwierdzeniu szukanej frazy otrzymywaliśmy wyniki. Teraz , z Google Instant, wyniki pojawiają się po wpisaniu każdego kolejnego znaku, czyli znacznie częściej. Zwiększy się więc liczba wyświetleń w przeciwieństwie do liczby kliknięć. Całkiem możliwe, że CTR w sposób naturalny zacznie spadać, ponieważ jedno słowo będzie generowało więcej wyświetleń reklamy. Może to rodzić pytania odnośnie interpretacji wskaźnika CTR oraz jego sposobu rozliczania.
Jak jednak zapewnia Google, wyświetlenie będzie zliczane tylko wtedy, gdy spełniony zostanie jeden z trzech warunków:
po wpisaniu zapytania internauta wciśnie „enter” lub kliknie „szukaj”,
reklama będzie wyświetlana prze min. 3 sekundy,
internauta kliknie w którykolwiek z wyszukanych wyników.
Jaki wniosek? Konieczna będzie uważna obserwacja zachowań kampanii w najbliższym czasie i szybka reakcja na zmiany.
Google Instant – nie taki diabeł straszny
Nie demonizujmy jednak nowej usługi Instant. Jak zapewnia Matt Cutts, związany z Google od 10 lat, pozycjonerzy mogą spać spokojnie. Owszem, zmiany są nieuniknione, ale dla specjalistów z branży to przecież nic nowego. Google stale wprowadza jakieś zmiany i to zawsze wymuszało większe lub mniejsze dostosowanie się. I tak się pewnie stanie zarówno w przypadku pozycjonowania naturalnego, jak i kampanii linków sponsorowanych.
Dla tych, którzy przez pryzmat Google Instant widzą czarne chmury nad SEO i SEM, kilka pocieszających informacji:
A teraz ciekawostka...
Istnieją słowa (a raczej początki słów), po wpisaniu których Google Instant nie wyświetli nam rezultatów w czasie rzeczywistym. Te słowa to m.in.: „porn”, „pedo”, „fety”. W ten sposób Google chce zabezpieczyć tych użytkowników, którzy nie życzą sobie wyświetlania „złych” stron, a przez przypadek wybrali prowadzącą do nich frazę. Twórcy serwisu 2600.com zaproponowali internautom zabawę w skompletowanie Google Blacklist - słownika fraz, których Instant nie wyszuka.